Ograniczenia sprzedaży alkoholu pod lupą Komisji Gospodarki – stacje paliw, reklama i sprzedaż przez internet

Ograniczenia sprzedaży alkoholu pod lupą Komisji Gospodarki – stacje paliw, reklama i sprzedaż przez internet

Dominik Szobak
10 czerwca, 2026
Ograniczenia sprzedaży alkoholu 2026 – stacje paliw, reklama i sprzedaż przez internet
  • Debata o ograniczaniu sprzedaży alkoholu w Polsce toczy się głównie w Komisji Zdrowia.
  • Tym razem temat trafił jednak na posiedzenie Komisji Gospodarki i Rozwoju, poświęcone skutkom planowanych ograniczeń dla rentowności handlu i stacji paliw.
  • Już sam ten fakt jest istotny: pokazuje napięcie, które ciągnie się za całą tą legislacją – między celem zdrowotnym a oceną skutków gospodarczych, którą, zdaniem przedsiębiorców, nikt rzetelnie nie przeprowadził.

Wymowne było to, kto się nie pojawił. Resorty będące gospodarzami projektów – Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Finansów – nie wysłały przedstawicieli. Jedynym głosem strony rządowej był zastępca dyrektora z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Reszta sali to „strona społeczna”: organizacje pracodawców, izby handlowe, branża paliwowa, piwowarska, spirytusowa, e-commerce, a nawet producenci chmielu.

Poniżej rozkładam na czynniki pierwsze, co realnie jest na stole, gdzie przebiegają linie sporu i co to oznacza dla przedsiębiorców oraz dla samego procesu legislacyjnego.

Co jest na stole – krajobraz legislacyjny

Punktem wyjścia jest rządowy projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, skierowany do uzgodnień międzyresortowych i dostępny w wykazie prac legislacyjnych pod numerem UD147. Jego cel to ograniczenie spożycia alkoholu, a narzędzia obejmują m.in.:

  • zakaz wprowadzania alkoholu do sprzedaży w formie innej niż płynna,
  • zakaz stosowania opakowań do 300 ml innych niż szklane i metalowe,
  • zakaz promocji cenowych,
  • uregulowanie sprzedaży alkoholu przez internet,
  • rozszerzenie wykazu miejsc, w których nie można sprzedawać alkoholu, o stacje benzynowe.

Do tego dochodzą projekty parlamentarne: trzy poselskie i jeden senacki.

  • Senacki dotyczy obowiązków informacyjnych o wpływie alkoholu na kobiety w ciąży i karmiące – ma pozytywne stanowisko rządu.
  • Dwa projekty poselskie (druki nr 2007 i 2010), częściowo zbieżne z projektem rządowym, są rozpatrywane przez powołaną w tym celu podkomisję nadzwyczajną przy Komisji Zdrowia; obejmują m.in. nocny zakaz sprzedaży na stacjach w skali kraju, zakaz promocji alkoholu (w tym piwa) oraz regulację sprzedaży internetowej. Trzeci projekt poselski dotyczy enoturystyki i działań promocyjnych wokół polskich winnic.

Jak zauważył jeden z uczestników, w obiegu jest już około pięciu projektów regulujących sprzedaż alkoholu – co samo w sobie wprowadza chaos legislacyjny. Wobec projektów poselskich rząd nie zajął dotąd stanowiska, a etap rządowy UD147 wciąż się nie zakończył.

Stacje paliw – spór o sens zakazu

Najgorętszym punktem był planowany zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw. Tu argumentacja branży i wątpliwości Ministerstwa Rozwoju i Technologii zbiegły się w jednym pytaniu: czy ten zakaz w ogóle zadziała na cel zdrowotny?

Liczby przytaczane na sali układają się w spójny obraz. W Polsce funkcjonuje około 120 tysięcy punktów sprzedaży alkoholu, z czego stacje paliw to mniej niż 5% – około 5,5 tys. placówek z zezwoleniem na blisko 8,5 tys. wszystkich stacji. Udział stacji w sprzedaży alkoholu szacowano na około 2% wolumenu i nieco wyżej wartościowo, co oznacza, że alkohol jest tam po prostu droższy i nie jest to kanał chętnie wybierany przez osoby uzależnione.

Zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach paliw w liczbach – ok. 120 tys. punktów sprzedaży, stacje to ok. 4,5%, udział w sprzedaży ok. 2%

Ankieta dot. sprzedaży alkoholu na stacjach paliw

Z tego wynika kluczowy zarzut: eliminacja kanału odpowiadającego za 2% sprzedaży najpewniej nie zmniejszy spożycia, lecz przesunie je do innych punktów – osiedlowych sklepów, dyskontów, sieci.

Przedstawiciel branży paliwowej powołał się na ankietę, w której spośród odpowiadających stacji dwie trzecie miało konkurencyjny sklep w promieniu 500 metrów, a znaczna część w promieniu 100 metrów; zauważalna grupa tych sklepów to dyskonty. Innymi słowy: koncesje i marża nie wyparują, tylko zmienią właściciela – często na większą, zagraniczną sieć, kosztem mniejszych podmiotów.

Drugi wątek to rentowność i równa konkurencja. Alkohol na stacjach to sprzedaż niskowolumenowa, ale wysokomarżowa, więc jej usunięcie uderza w wynik – tym bardziej że, jak podnosili przedstawiciele sieci, pociąga za sobą spadek sprzedaży powiązanej (cross-selling) i trwałą zmianę nawyków zakupowych. Pojawił się też argument o nierównym traktowaniu: sklep przy stacji miałby nie móc sprzedawać alkoholu, podczas gdy sklep kilkaset metrów dalej – tak. W mniejszych miejscowościach efektem może być ograniczenie liczby stacji, a więc i dostępności paliwa.

Co znamienne, wątpliwości co do sensowności akurat tego zakazu zgłaszali nawet uczestnicy popierający zaostrzanie polityki alkoholowej w innych obszarach – wskazując, że stoi za nim raczej skojarzenie („nietrzeźwi kierowcy”) niż dane.

Reklama i promocja – definicja, która rozlewa się poza alkohol

Drugą osią sporu była definicja promocji i reklamy. Zarzut: jest tak szeroka i kazuistyczna, że obejmie sytuacje, które z promowaniem picia nie mają wiele wspólnego, a przy okazji zignoruje dotychczasowe orzecznictwo sądów.

Padały konkretne przykłady absurdów: informacja, jakie piwo rzemieślnicze serwuje lokal; ekspozycja butelek win we włoskiej restauracji; a nawet promocja miasta Żywiec, którego nazwa pokrywa się z nazwą piwa. Wskazywano też kolizję z obowiązkami informacyjnymi wobec konsumenta – przedsiębiorca mógłby wybierać, za co woli karę: za „promocję”, czy za nieprzekazanie wymaganej prawem informacji o produkcie.

Skutki sięgają daleko poza handel. Branża piwowarska zwracała uwagę, że zakaz reklamy uderzy w dziesiątki tysięcy punktów gastronomicznych, które musiałyby wymienić wyposażenie z logotypami (parasole, szkło, meble) – dziś w dużej mierze finansowane przez producentów. Podobnie ze sponsoringiem sportu: kluby, w tym piłkarskie, straciłyby źródło finansowania, a zyskałyby globalne marki reklamujące się tam, gdzie zakazów nie ma. Branża spirytusowa dodała, że definicja obejmuje nie tylko relację z konsumentem (B2C), lecz cały łańcuch dostaw (B2B), zamykając ostatni kanał komunikacji o produkcie – bo w jej przypadku reklama poza miejscem sprzedaży i tak jest zakazana.

Zakres szerokiej definicji promocji alkoholu – gastronomia, sponsoring sportu, łańcuch dostaw B2B i informacja o produkcie

Piwo i napoje 0% – paradoks regulacji

Osobny, wyraźnie emocjonalny wątek dotyczył napojów bezalkoholowych, w tym piwa 0%. Część projektów traktuje je restrykcyjnie, a jeden – jak relacjonowano – miałby wręcz zakazać ich sprzedaży, czyli zlikwidować rynek szacowany na około 2 mld zł.

Argument branży i części posłów był spójny: napoje 0% to nie problem, lecz element rozwiązania. Pozwalają wybrać zamiennik bez procentów, sprzyjają zmianie obyczajów (młodzi dorośli nie muszą tłumaczyć się z niepicia), a dla mniejszych browarów stanowią koło ratunkowe – udział piwa bezalkoholowego w sprzedaży browarów to dziś około 7%, a w małych i średnich podmiotach więcej. Na tym opierają się też nadzieje branży chmielarskiej, która od kilku lat mierzy się z kryzysem i nadprodukcją w całej Europie.

Dla równowagi warto oddać drugą stronę tej dyskusji, bo padła ona również na sali. Przedstawiciel środowiska naukowego zajmującego się oceną skutków regulacji wskazywał, że istnieją badania sugerujące korelację między reklamą napojów „udających” alkohol a obniżeniem wieku inicjacji i „wychowywaniem” przyszłych konsumentów. To argument, który warto znać – choć jego przeciwnicy odpowiadali, że konsumpcja alkoholu spada mimo utrzymanej reklamy, więc związek jest co najmniej niejednoznaczny. Sam spór o reklamę zastępczą strona zdrowotna opierała m.in. na danych WHO.

Sprzedaż przez internet – jedyny taki rynek w Unii

Względnie zgodnym tematem okazała się sprzedaż przez internet. Przedstawiciele e-commerce i izb handlowych zwracali uwagę, że Polska jest jedynym krajem Unii bez jasnej, legalnej regulacji sprzedaży alkoholu online, a przepisy bazowe pochodzą jeszcze z lat 80. Kanał de facto już działa, tyle że w szarej strefie niepewności prawnej – bez realnej weryfikacji wieku i ochrony małoletnich.

Postulaty były konkretne: sprzedaż wyłącznie przez podmioty z zezwoleniem, dwuetapowa weryfikacja wieku (przy zakupie i przy dostawie), neutralność technologiczna oraz dopuszczenie różnych form dostawy. Wskazywano też paradoks: winiarz z Włoch czy Hiszpanii może legalnie wysłać wino polskiemu konsumentowi, a polski producent – nie. Brak regulacji nie chroni więc nikogo; premiuje zagranicznych sprzedawców i pozostawia rynek bez nadzoru. Co istotne, branża podkreślała, że uregulowanie kanału internetowego nie zwiększy spożycia, a jedynie przeniesie część zakupów ze sklepu do sieci.

Spór o metodę – emocje kontra dane

Najważniejszy wątek tego posiedzenia nie dotyczył jednak żadnego pojedynczego zakazu, lecz sposobu stanowienia prawa. Powracającym zarzutem był brak rzetelnej oceny skutków regulacji oraz prowadzenie prac „w oderwaniu” od realiów gospodarczych. Posłowie pytali wprost o dane: czy istnieją wiarygodne badania skutków dotychczasowych ograniczeń – dla zdrowia, finansów państwa i liczby zamykanych firm.

Tło jest takie, że spożycie alkoholu w Polsce i tak spada. Branża piwowarska mówiła o skumulowanym spadku rzędu 20% w ciągu ostatnich lat, spirytusowa – o około 20% w pięć lat, przy wzroście akcyzy o ponad 40% i kolejnych planowanych podwyżkach. Przyczyny to zmiana pokoleniowa, rosnące podatki i koszty oraz moda na napoje bezalkoholowe. W tym kontekście pytanie „co jeszcze da kolejny zakaz?” staje się zasadne.

Spadek spożycia alkoholu w Polsce – piwo i alkohole mocne ok. −20%, akcyza +40%, rynek piwa 0% ok. 2 mld zł

Pojawił się też argument, że „handel nie znosi próżni”. Doświadczenia zakazu handlu w niedziele, pandemii czy rozszerzonej nocnej prohibicji w Warszawie pokazują, że rynek szybko się dostosowuje – stąd doniesienia o tzw. melinach i „alkotaksówkach”.

Jednocześnie strona zdrowotna i część ekspertów przypominali, że na wiarygodne polskie dane o skutkach nocnych ograniczeń jest po prostu za wcześnie, a doświadczenia zagraniczne bywają pozytywne.

Ramę całej dyskusji dobrze oddało stwierdzenie prowadzącego posiedzenie: powinniśmy walczyć z alkoholizmem, a nie z alkoholem.

Warto przy tym uczciwie zaznaczyć: emocjonalność nie jest wyłączną cechą jednej strony. Również w tej „gospodarczej” dyskusji padały tezy retoryczne, a po stronie zdrowotnej przytaczane są twarde statystyki kosztów społecznych – od obciążenia ochrony zdrowia po przedwczesne zgony. Rzetelna analiza wymaga zestawienia obu.

Co to oznacza dla przedsiębiorców i dla procesu

Z punktu widzenia public affairs najciekawszy jest tu nie wynik, lecz architektura procesu. Projekty trafiły do Komisji Zdrowia, która powołała podkomisję nadzwyczajną. Komisja Gospodarki nie ma dziś formalnej możliwości włączenia się w te prace – jej rola pojawi się dopiero, gdy projekt przyjmie postać gotowej ustawy. To klasyczny problem: regulacja o wyraźnych skutkach gospodarczych jest procedowana w trybie, w którym argumenty gospodarcze mają ograniczony dostęp.

Ścieżka legislacyjna ustawy o wychowaniu w trzeźwości – projekt rządowy UD147, podkomisja Komisji Zdrowia (druki 2007, 2010), rola Komisji Gospodarki dopiero na etapie gotowego projektu

Kilka praktycznych wniosków

Dla każdego podmiotu działającego w handlu, gastronomii, branży paliwowej czy napojowej płynie z tego kilka praktycznych wniosków. Po pierwsze, mapa interesariuszy jest szersza niż się wydaje – ten sam przepis łączy stacje paliw, małe sklepy, browary, producentów chmielu, kluby sportowe i e-commerce. Po drugie, najskuteczniejsze argumenty to nie deklaracje, lecz dane: udział w rynku, struktura marż, efekt przesunięcia sprzedaży, liczba miejsc pracy, wpływy podatkowe. Po trzecie, wąskie gardło leży w ocenie skutków regulacji – to tam, a nie w samym celu, koncentruje się realny spór.

Dla branży oznacza to, że rzecznictwo warto prowadzić dwutorowo: merytorycznie wobec podkomisji zdrowotnej oraz przez Komisję Gospodarki, która – jak zapowiedziano – będzie szukać sposobu, by reprezentować głos przedsiębiorców w dalszej dyskusji.

Najczęstsze pytania – FAQ

Czy alkohol zniknie ze stacji paliw? To jedno z rozwiązań rozważanych w projektach, ale nieprzesądzone. Kluczowy zarzut wobec niego to wątpliwość, czy ograniczy spożycie, skoro stacje odpowiadają za około 2% sprzedaży alkoholu – sprzedaż najpewniej przesunie się do innych punktów.

Ile jest w Polsce punktów sprzedaży alkoholu? Około 120 tysięcy. Stacje paliw to mniej niż 5% z nich (około 5,5 tys. placówek z zezwoleniem przy blisko 8,5 tys. wszystkich stacji).

Czy w Polsce można legalnie kupić alkohol przez internet? Brakuje jasnej regulacji – Polska to jedyny kraj Unii bez uporządkowanych zasad sprzedaży alkoholu online, mimo że kanał ten faktycznie działa. Przedsiębiorcy postulują regulację z dwuetapową weryfikacją wieku.

Czego dotyczy spór o piwo 0%? Części projektów restrykcyjnie traktuje napoje bezalkoholowe, a jeden miałby zakazać ich sprzedaży. Branża argumentuje, że napoje 0% są elementem rozwiązania problemu, a nie jego źródłem, i stanowią koło ratunkowe dla mniejszych browarów.

Dlaczego tematem zajęła się Komisja Gospodarki, a nie tylko Komisja Zdrowia? Bo regulacja ma wyraźne skutki gospodarcze – dla handlu, gastronomii, branży paliwowej i napojowej. Przedsiębiorcy i część posłów postulują, by te skutki były analizowane równolegle z celem zdrowotnym.

Dominik Szobak

Dominik Szobak

Jestem specjalistą Public Affairs, Public Relations i komunikacji kryzysowej. Reprezentuje klientów – globalne firmy, polskie przedsiębiorstwa i organizacje pozarządowe. Należę do grona redaktorów Wikipedii.