Opieka nad pacjentem z wielochorobowością w Polsce: między deklaracją polityczną a rzeczywistością systemową
Opieka nad pacjentem z wielochorobowością w Polsce: między deklaracją polityczną a rzeczywistością systemową

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na interpelację poselską nr 15077 dostarcza cennego przeglądu instrumentów wprowadzonych w ostatnich latach. Czytana przez pryzmat analizy polityk publicznych ujawnia jednak zarówno realne postępy, jak i luki, które nadal wymagają rozwiązania. Komentarz ekspercki.
Interpelacja jako narzędzie kontroli – i jej ograniczenia
Interpelacja poselska Pani Poseł Barbary Dolniak z Koalicji Obywatelskiej w sprawie opieki nad pacjentami z wielochorobowością to przykład parlamentarnego narzędzia kontroli wykonawczej.
Wielochorobowość – rozumiana jako jednoczesne występowanie co najmniej dwóch chorób przewlekłych – dotyczy według szacunków nawet kilku milionów Polaków, a jej systemowe konsekwencje są dobrze udokumentowane:
- wyższe koszty hospitalizacji,
- fragmentacja opieki między specjalistami,
- pogorszona jakość życia i wyższe ryzyko zgonu.
Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia, podpisana przez Podsekretarza Stanu Tomasza Maciejewskiego, jest dokumentem poprawnym formalnie. Wymienia realne instrumenty. Brakuje jej jednak elementu, który odróżnia dobrą politykę publiczną od dobrego materiału wizerunkowego: ewaluacji skuteczności wdrożonych rozwiązań.
Opieka koordynowana w POZ – krok w dobrym kierunku, ale dobrowolność to pułapka
Ministerstwo wskazuje, że już w 2022 roku podjęto decyzję o wprowadzeniu na poziomie POZ opieki koordynowanej, uzasadniając ją „potrzebą poprawy jakości i zwiększenia dla osób przewlekle chorych dostępności do świadczeń zdrowotnych„. To właściwa diagnoza problemu.
Jednak w tym samym dokumencie ukryty jest kluczowy szczegół: jak czytamy wprost:
„Wprowadzenie tego modelu opieki w konkretnej przychodni POZ jest dobrowolne i odbywa się przez rozszerzenie umowy z NFZ”
To istotna słabość systemowa. Dobrowolność po stronie świadczeniodawcy oznacza w praktyce, że dostęp do opieki koordynowanej nie jest powszechny ani równy – zależy od decyzji biznesowej konkretnej placówki, nie od potrzeby zdrowotnej pacjenta. W regionach z niskim nasyceniem przychodni, na obszarach wiejskich czy w małych miastach, pacjent z cukrzycą i nadciśnieniem może de facto nie mieć dostępu do modelu, który oficjalnie już w Polsce funkcjonuje.
To klasyczna asymetria między projektowaniem interwencji a jej wdrożeniem. Ministerstwo nie podaje w odpowiedzi na tę interpelację żadnych danych o tym, jaki odsetek przychodni POZ faktycznie świadczy opiekę koordynowaną ani jaka część pacjentów z wielochorobowością jest nią objęta. To poważna luka informacyjna w dokumencie, który miał odpowiedzieć na pytanie o stan opieki nad tą grupą chorych.
Indywidualny Plan Opieki Medycznej – narzędzie właściwe, ale czy stosowane?
Dokument ministerialny opisuje Indywidualny Plan Opieki Medycznej jako narzędzie, w ramach którego lekarz
„przeprowadza pogłębiony wywiad, wykonuje badanie przedmiotowe, analizuje wyniki badań diagnostycznych, ocenia aktualny stan zdrowia pacjenta i wspólnie ustala schemat postępowania.”
Jednocześnie wskazuje, że wyznaczony koordynator
„ustala terminy badań, wizyt i konsultacji zleconych przez lekarza oraz porad edukacyjnych i dietetycznych, informuje o etapach terapii i pozostaje w kontakcie ze wszystkimi realizatorami świadczeń zdrowotnych.”
Koncepcja jest merytorycznie uzasadniona i wpisuje się w paradygmat patient-centered care rekomendowany przez WHO i OECD. Problem polega jednak na tym, że skuteczność narzędzia zależy od jakości jego stosowania, a tej dokument nie mierzy.
Lekarz POZ w Polsce przyjmuje średnio kilkadziesiąt pacjentów dziennie. W takich warunkach realizacja opisanego powyżej modelu – pogłębiony wywiad, wspólne planowanie terapii, edukacja zdrowotna, koordynacja – jest strukturalnie trudna bez odpowiedniej wyceny czasu pracy przez NFZ. Bez tego IPOM ryzykuje stanie się kolejnym formularzem do wypełnienia, a nie realnym narzędziem klinicznym.
Program „Moje Zdrowie” – profilaktyka czy administracyjna galeria luster?
W 2025 roku uruchomiono program „Moje Zdrowie – bilans zdrowia osoby dorosłej„, opisany w dokumencie jako element
„systemowego podejścia do profilaktyki chorób przewlekłych oraz promocji zdrowego stylu życia”, którego celem jest „identyfikacja czynników ryzyka oraz wczesne wykrywanie schorzeń, które mogą prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.”
Cel jest właściwy. Dostępność w POZ bez skierowania – słuszna. Częstotliwość (co 5 lat dla osób do 49. roku życia, co 3 lata dla osób 50+) – epidemiologicznie rozsądna.
Jednak skuteczność programów profilaktycznych mierzy się nie liczbą przeprowadzonych bilansów, lecz odsetkiem pacjentów, u których wczesna identyfikacja ryzyka przełożyła się na realną zmianę postępowania klinicznego lub zachowania zdrowotnego. Tego rodzaju wskaźniki wynikowe nie pojawiają się nigdzie w omawianym dokumencie.
Warto zadać pytanie, które w debacie publicznej pada zbyt rzadko:
- czy Polska ma system zbierania i analizowania danych z programów profilaktycznych w czasie rzeczywistym?
- Czy NFZ jest w stanie zmierzyć, ile przypadków cukrzycy lub nadciśnienia wykryto dzięki temu programowi, zanim doszło do powikłań?
- Bez systemu pomiaru efektów, nawet najlepiej zaprojektowana interwencja staje się działaniem opartym na wierze w jej skuteczność, nie na dowodach.
Refundacja leków: imponujące liczby, ale kilka pytań bez odpowiedzi
Ta sekcja dokumentu ministerialnego jest najobszerniejsza i dostarcza danych, które rzeczywiście mówią wiele. Jak czytamy: „od 1 stycznia 2026 r. tzw. Wykaz Leki 65+ zawiera 3665 pozycji” – to wzrost ponad trzykrotny względem 1129 pozycji z września 2016 roku. Na program bezpłatnych leków dla seniorów wydano w 2025 roku „blisko 3 431 mln zł”, a rok 2025 był rekordowy pod względem liczby nowych terapii: „finansowaniem ze środków publicznych w ramach wykazu refundacyjnego objęto wówczas 152 terapie, w tym 63 dotyczące leczenia nowotworów.”
To są realne, mierzalne osiągnięcia zasługujące na odnotowanie bez zbędnego cynizmu.
Jednak z perspektywy analizy polityki zdrowotnej trzy kwestie wymagają odrębnego komentarza.
Po pierwsze, rozszerzanie wykazów bezpłatnych leków nie rozwiązuje problemu kosztów ponoszonych przez pacjentów poza systemem refundacyjnym. Sam dokument przyznaje, że „wysokie koszty ponoszone przez pacjentów w aptekach generowane są głównie z powodu ordynacji leków refundowanych na 100%, nierefundowanych leków, leków o kategorii dostępności OTC oraz suplementów diety.” To zdanie jest jednym z ważniejszych w całym dokumencie – i przechodzi bez komentarza. Polska należy do krajów europejskich o najwyższym odsetku wydatków out-of-pocket w farmakoterapii. To strukturalny problem wymagający odrębnej interwencji regulacyjnej, szczególnie w kontekście reklamy suplementów i ordynacji preparatów bez udowodnionej skuteczności.
Po drugie, wskaźnik 94,5% leków refundowanych dostępnych bezpłatnie dla osób 65+ brzmi imponująco, ale kluczowe jest pytanie o dostępność terapii innowacyjnych w chorobach najczęściej dotykających seniorów. Liczba pozycji wykazu to nie to samo co dostęp do nowoczesnych opcji terapeutycznych.
Po trzecie, dokument milczy na temat polipragmazji – jednoczesnego stosowania wielu leków przez jednego pacjenta – która wśród seniorów z wielochorobowością jest poważnym problemem klinicznym generującym ryzyko interakcji lekowych i działań niepożądanych. Koordynacja farmakoterapii powinna być integralną częścią opieki koordynowanej, tymczasem w dokumencie ministerialnym te dwa wątki nigdzie się nie łączą.
Wsparcie psychologiczne – zdanie w dokumencie, przepaść w rzeczywistości
Ministerstwo poświęca kwestii wsparcia psychologicznego pacjentów przewlekle chorych jeden akapit, informując jedynie, że
„osoby te mogą korzystać ze wszystkich świadczeń na zasadach ogólnych w zakresie określonym w rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień.”
To odpowiedź formalnie poprawna i merytorycznie niewystarczająca. Odesłanie do „ogólnych zasad” w obszarze, gdzie polska psychiatria ambulatoryjna funkcjonuje w permanentnym kryzysie dostępnościowym, jest sygnałem, że problem nie jest traktowany priorytetowo.
Tymczasem związek między przewlekłą chorobą somatyczną a depresją, lękiem i obniżoną jakością życia jest dobrze opisany w literaturze klinicznej. Pacjenci z cukrzycą, POChP, chorobami nerek czy onkologiczni wymagają zintegrowanego wsparcia psychologicznego jako standardowego elementu ścieżki terapeutycznej – nie jako oddzielnego, trudno dostępnego świadczenia psychiatrycznego.
Co wynika z tej analizy?
Dla podmiotów działających w obszarze zdrowia – stowarzyszeń pacjentów, firm farmaceutycznych, instytucji naukowych, samorządów zawodowych – odpowiedź na interpelację nr 15077 jest dokumentem diagnostycznie ważnym. Pokazuje, gdzie rząd chce być aktywny, a które obszary traktuje jako rozwiązane lub marginalne.
Kilka obserwacji praktycznych:
- Opieka koordynowana jest politycznym priorytetem, ale wciąż w fazie skalowania. To przestrzeń do dialogu z Ministerstwem i NFZ o warunkach kontraktowania i wycenie świadczeń – szczególnie dla organizacji reprezentujących pacjentów z chorobami kardiologicznymi, diabetologicznymi i nefrologicznymi, które dokument wprost wymienia.
- Refundacja leków innowacyjnych przyspiesza, co potwierdzają dane ministerstwa. Presja na HTA i negocjacje cenowe pozostaje jednak wysoka – organizacje pacjentów mają tu realną siłę rzecznictwa, szczególnie w obszarze onkologii i chorób rzadkich.
- Profilaktyka populacyjna to nowe narzędzie bez systemu pomiaru efektów. Podmioty oferujące rozwiązania cyfrowe, diagnostyczne czy edukacyjne mają realną szansę na partnerstwo z publicznym płatnikiem – o ile zaproponują modele oparte na wynikach zdrowotnych, nie tylko na liczbie przeprowadzonych badań.
- Wsparcie psychologiczne i polipragmazja to obszary z wyraźną luką systemową i rosnącą świadomością polityczną. Należy oczekiwać, że w perspektywie kolejnych 2–3 lat staną się przedmiotem interwencji legislacyjnych lub nowych programów NFZ.
Podsumowanie: dobra diagnoza, niekompletna terapia
Polski system ochrony zdrowia robi realne postępy w zakresie opieki nad pacjentami z chorobami przewlekłymi. Opieka koordynowana, IPOM, rozszerzenie list bezpłatnych leków, rekordowe tempo refundacji nowych terapii – to fakty, które warto doceniać.
Jednocześnie luka między intencją polityczną a efektem zdrowotnym populacji pozostaje w Polsce znacząca.
Dokument ministerialny tę lukę częściowo odsłania – choć nie jest to jego deklarowanym celem. Dobra polityka zdrowotna to nie tylko lista wdrożonych instrumentów, ale system pomiaru ich skuteczności, gotowość do korekty i odwaga, żeby powiedzieć głośno, co nie działa.
Tego w odpowiedzi na interpelację nr 15077 zabrakło najbardziej.

Dominik Szobak
Jestem specjalistą Public Affairs, Public Relations i komunikacji kryzysowej. Reprezentuje klientów – globalne firmy, polskie przedsiębiorstwa i organizacje pozarządowe. Należę do grona redaktorów Wikipedii.

