Podatek cyfrowy w Polsce 2026: analiza założeń do projektu ustawy [UD385]

Podatek cyfrowy w Polsce 2026: analiza założeń do projektu ustawy [UD385]

Dominik Szobak
25 marca, 2026
Podatek cyfrowy w Polsce 2026 - analiza założeń do projektu ustawy [UD385]

Projekt ustawy o podatku cyfrowym, a dokładnie o podatku od usług cyfrowych właśnie trafił do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. Stawka do 3% od przychodów, progi wejścia na poziomie 1 mld euro globalnie i 25 mln zł w Polsce, trzy kategorie usług objętych daniną. Oto co wiemy, czego się spodziewać i jakie będą konsekwencje dla biznesu, interesariuszy i całego rynku cyfrowego.

Projekt o podatku cyfrowym jest już w wykazie [UD385] – co to właściwie znaczy?

24 marca 2026 roku wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że projekt ustawy o podatku od usług cyfrowych został oficjalnie wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. To nie jest jeszcze ustawa — ale to krok, który uruchamia formalny proces legislacyjny i sygnalizuje jasną wolę polityczną.

Wpisanie projektu do wykazu prac Rady Ministrów (Projekt ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług – numer UD385) oznacza, że dokument przejdzie teraz przez uzgodnienia międzyresortowe i konsultacje społeczne. Dopiero potem trafi na posiedzenie rządu, a następnie do Sejmu.

Warto jednak odnotować: Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad tym projektem od marca 2025 roku. W sierpniu 2025 r. zaprezentowano wstępne założenia, w styczniu 2026 r. złożono formalny wniosek o wpis do wykazu, a 2 lutego odbyły się pierwsze konsultacje z organizacjami branżowymi.

Podatek Cyfrowy - X - Krzysztof Gawkowski

Kogo dotyczy podatek cyfrowy? Progi i zakres podmiotowy

Projekt precyzyjnie definiuje, kto zapłaci nową daninę. Podatek obejmie wyłącznie największe podmioty – te, które jednocześnie spełniają dwa kryteria: globalne przychody przekraczające 1 mld euro oraz przychody z usług cyfrowych w Polsce powyżej 25 mln zł w poprzednim roku obrotowym.

W praktyce mówimy o globalnych gigantach technologicznych: Google, Meta, Amazon, Microsoft, Apple, TikTok i podmiotach o porównywalnej skali działalności. Polskie startupy, MŚP, a nawet duże krajowe firmy technologiczne nie powinny zostać objęte regulacją – i to jest fundamentalne założenie projektu.

To ważne rozróżnienie, bo w debacie publicznej łatwo o uproszczenia. Podatek cyfrowy nie jest podatkiem od internetu ani od e-commerce. Jest narzędziem wymierzonym w wąską grupę podmiotów, które generują znaczne przychody na polskim rynku, ale – zdaniem autorów projektu – nie partycypują proporcjonalnie w kosztach funkcjonowania państwa.

Podatek Cyfrowy: Co konkretnie zostanie opodatkowane?

Ministerstwo Cyfryzacji wskazało trzy kategorie usług cyfrowych objętych podatkiem:

  • Reklama ukierunkowana — umieszczanie na interfejsach cyfrowych reklam profilowanych na podstawie aktywności i danych użytkowników. To główne źródło przychodów platform takich jak Google czy Meta na polskim rynku.
  • Platformy pośredniczące — interfejsy cyfrowe umożliwiające interakcje między użytkownikami, w tym marketplace’y, platformy transakcyjne i społecznościowe. Chodzi o model, w którym wartość tworzą użytkownicy, a platforma monetyzuje ich aktywność.
  • Handel danymi użytkowników — sprzedaż lub licencjonowanie danych o aktywności, zachowaniach i preferencjach użytkowników, które generują wartość dla dostawców usług.

Stawka podatku wyniesie maksymalnie 3% przychodu z wymienionych usług świadczonych na terytorium Polski.

Wyłączenia w podatku cyfrowym, czyli kto nie zapłaci

Równie istotne jak zakres opodatkowania są wyłączenia przewidziane w projekcie.

Podatek cyfrowy nie obejmie:

  • sprzedaży własnych produktów i usług przez internet (klasyczny e-commerce),
  • usług finansowych i bankowych,
  • platform dostarczających treści cyfrowe (streaming VOD i muzyczny),
  • usług komunikacyjnych i płatniczych,
  • mediów publikujących treści redakcyjne.

To świadomy zabieg — projektodawca chce uniknąć zarzutu, że podatek uderza w cały rynek cyfrowy. Cel jest węższy: opodatkowanie modeli biznesowych opartych na reklamie targetowanej, pośrednictwie platformowym i monetyzacji danych.

Istotnym mechanizmem łagodzącym jest możliwość pomniejszenia podatku cyfrowego o zapłacony w Polsce CIT. Firmy, które już rozliczają się uczciwie z polskim fiskusem, nie poniosą dodatkowego obciążenia. To odpowiedź na potencjalny zarzut podwójnego opodatkowania.

Dlaczego teraz? Kontekst polityczny i regulacyjny

Inicjatywa polskiego rządu nie powstaje w próżni. Wpisuje się w szerszy europejski i globalny trend opodatkowania gospodarki cyfrowej.

Na poziomie OECD od lat trwają negocjacje w ramach tzw. Filaru I (Pillar One), który miał wprowadzić globalne zasady alokacji zysków największych korporacji do krajów, w których generują przychody. Częścią tego porozumienia miało być wycofanie jednostronnych podatków cyfrowych. Problem w tym, że negocjacje utknęły — zwłaszcza po tym, jak administracja Donalda Trumpa w styczniu 2025 r. wydała rozporządzenie wykonawcze odcinające USA od globalnego porozumienia podatkowego OECD.

Efekt? Moratorium na nowe podatki cyfrowe, które obowiązywało w ramach Inclusive Framework, wygasło. Kraje, które już wdrożyły DST (Francja, Włochy, Hiszpania, Austria, Wielka Brytania), zbierają rosnące wpływy. Według raportu CEPS z kwietnia 2025 r. potencjalne wpływy z podatku cyfrowego w skali UE mogłyby sięgnąć 37,5 mld euro w 2026 roku.

Polska nie jest więc pionierem, ale dołącza do coraz liczniejszego grona krajów, które zdecydowały się na jednostronne działanie wobec braku globalnego konsensusu. Stawka 3% jest zbieżna z rozwiązaniami przyjętymi we Francji, Włoszech i Hiszpanii.

Potencjalne wyzwania i ryzyka dla wprowadzenia podatku cyfrowego

Projekt budzi uzasadnione pytania, które z pewnością będą przedmiotem intensywnej debaty w procesie konsultacji.

Ryzyko retorsji ze strony USA. Administracja Trumpa już w lutym 2025 r. wydała memorandum wymierzone w państwa stosujące podatki cyfrowe wobec amerykańskich firm, grożąc sankcjami handlowymi. Polska, jako kraj przeznaczający rekordowe środki na obronność i pozostający w bliskich relacjach z USA, musi kalkulować, czy korzyści fiskalne przewyższą potencjalne koszty polityczne.

Kwestia równego traktowania. Eksperci zwracają uwagę, że wyłączenia mogą rodzić zarzuty o nierówne traktowanie podmiotów. Jeśli Netflix czy Spotify będą wyłączone jako dostawcy treści, a Amazon czy Apple objęte podatkiem — mogą pojawić się argumenty prawne kwestionujące taką konstrukcję.

Egzekucja wobec podmiotów spoza UE. Skuteczne ściągnięcie podatku od firm bez fizycznej obecności w Polsce to wyzwanie operacyjne. Projekt przewiduje możliwość ustanowienia przedstawiciela podatkowego, ale pytanie o realną egzekwowalność pozostaje otwarte.

Przerzucenie kosztów na konsumentów. Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że podatki od przychodów (a nie od zysków) mogą być częściowo przerzucane na użytkowników końcowych — np. przez wzrost cen reklam, co ostatecznie wpłynie na koszty reklamodawców, w tym polskich firm.

Co dalej? Ścieżka legislacyjna i perspektywy

Obecny etap to wciąż początek drogi. Przed projektem stoją: konsultacje publiczne (czerwiec 2026), warsztaty z interesariuszami, uzgodnienia z Ministerstwem Finansów, przyjęcie przez Radę Ministrów, procedura parlamentarna i podpis lub weto prezydenta.

Realistycznie patrząc, wejście podatku w życie przed 2027 rokiem jest mało prawdopodobne. Pierwsze realne wpływy budżetowe mogłyby pojawić się najwcześniej w 2028 roku. Ministerstwo Cyfryzacji szacowało wcześniej, że nowy podatek przyniesie ok. 1,7 mld zł w pierwszym pełnym roku obowiązywania, z perspektywą wzrostu do ponad 3 mld zł w 2030 roku.

Kluczowe będą najbliższe miesiące — zwłaszcza kształt projektu, który trafi do konsultacji publicznych. To wtedy branża technologiczna i organizacje pracodawców będą mieli ostatnią realną szansę wpłynąć na szczegółowe rozwiązania.

Podsumowanie: co to oznacza dla interesariuszy

Wpisanie projektu ustawy o podatku cyfrowym do wykazu prac rządu to wyraźny sygnał — Polska zamierza dołączyć do grona państw jednostronnie opodatkowujących przychody Big Tech. Projekt jest przemyślany pod kątem komunikacyjnym (ochrona MŚP, mechanizm odliczenia CIT, jasne wyłączenia), ale czeka go trudna droga legislacyjna i potencjalnie jeszcze trudniejsze wdrożenie.

Dla firm z sektora cyfrowego — zwłaszcza tych działających na styku reklamy, platform i danych — to moment, by uważnie śledzić proces legislacyjny i aktywnie uczestniczyć w konsultacjach. Dla praktyków public affairs — to jeden z najciekawszych procesów regulacyjnych w Polsce w 2026 roku.

Dominik Szobak

Dominik Szobak

Jestem specjalistą Public Affairs, Public Relations i komunikacji kryzysowej. Reprezentuje klientów – globalne firmy, polskie przedsiębiorstwa i organizacje pozarządowe. Należę do grona redaktorów Wikipedii.